bar

Uwalniamy Wisłokę od barszczu

Akcja Barszcz wkracza w decydującą fazę.

Rozpoczął się okres kwitnienia barszczu w dolinie górnej Wisłoki, w otulinie Magurskiego PN. Czas bardzo ważny z punktu widzenia walki z tą szkodliwą dla rodzimych zbiorowisk roślinnych i dla ludzi rośliną. Pojedynczy, duży okaz barszczu, jeśli nie będziemy mu przeszkadzać zakwitnie i wyda tysiące nasion, a jeśli skosimy roślinę podczas kwitnienia, to nie dość, że nie wyda nasion to jeszcze sam się nie odrodzi.

 

Efekt natychmiastowy

Wczoraj późnym popołudniem rozpoczęliśmy ręczne (maczetowe) niszczenie kwitnących roślin w płacie młodego łozowiska w Kotani i na skraju starszego łęgu w Krempnej, w dół rzeki od mostu. Praca była lżejsza niż w pierwszej fazie działań (kopanie w kamienistej glebie w celu wycięcia szyi korzeniowych). W Kotani przez półtorej godziny wycięliśmy grubo ponad pół setki kwitnących i nie kwitnących okazów, jednak zostało ich jeszcze sporo. W Krempnej z kolej zlikwidowaliśmy rośliny stanowiące front ekspansji w dół Wisłoki. Pogodę do pracy mieliśmy wymarzoną – przed rozpoczęciem była porządna burza i obniżenie temperatury tuż po niej, a potem cały czas zachmurzenie. Dla przypomnienia barszcz parzy pod wpływem promieniowania słonecznego. Strat w ludziach nie było, obrażeń też J

 

Zapraszamy na wycieczkę i do pomocy!

Wczorajsze działanie to tylko wstęp przed bardziej zmasowanymi cięciami, które mamy nadzieję przeprowadzać regularnie do końca okresu kwitnienia z pomocą członków Stowarzyszenia, sympatyków i wolontariuszy. Nie będzie więc jednego dużego pospolitego ruszenia, ale więcej mniejszych akcji. Nie wszystkie rośliny kwitną w tym samym czasie, a ponadto ogranicza nas liczba maczet.

Praca odbywać się będzie w systemie rano i/lub po południu, a w dni pochmurne/deszczowe może dłużej, o ile inne okoliczności pozwolą. Wkład godzinowy uczestników jest dowolny, można tylko rano, lub tylko popołudniu, można przyjechać na kilka dni lub nawet na godzinę.  Im więcej osób na przestrzeni czasu trwania akcji, tym więcej „zmian”  i tym mniej pracy dla każdej osoby. Przy barszczu nie należy długo pracować, więc znajdzie się czas również na rekreację i odpoczynek. Zapraszamy w najpiękniejszy o tej porze roku  Beskid Niski, do otuliny Magurskiego Parku Narodowego. Nocleg w bardzo tanim ośrodku, lub pomożemy zorganizować alternatywny.

Kiedy? Kiedykolwiek, do ustalenia.

Kontakt na biotop[małpa]biotop.org.pl i nr tel 663 498 788

 

 

 


15

Po Akcji Barszcz w otulinie Magurskiego PN

        W piątek i sobotę w Kotani, gm. Krempna wykopywaliśmy wychodzące z ziemi rośliny barszczu sosnowskiego. Nie było łatwo, czyli jak to w życiu… Wykopaliśmy 4 worki szyj korzeniowych, oczyszczając z roślin wyspę na Wisłoce, fragment lewego brzegu przy ośrodku rekolekcyjnym  Archidiecezji Rzeszowskiej oraz fragment zarośli przy terenie ośrodka. Łącznie, w różnych momentach w pracach uczestniczyło 7 osób, w tym członkowie BioTOPu oraz sympatycy i pracownicy Magurskiego Parku Narodowego. Wykonaliśmy nieco mniej pracy niż zakładaliśmy, ale biorąc pod uwagę to, że kilka osób w ostatniej chwili musiało zrezygnować z przyjazdu i tak wyszło przyzwoicie.

Porzekadło „Cienki jak barszcz” generalnie wzięło w łeb. Średnica korzenia barszczu w okolicy szyi korzeniowej dochodziła d0 7-8 cm. Przy jej odcinaniu od korzenia rozchodził się zapach podobny do zapachu korzenia marchwi (pokrewieństwo w ramach rodziny selerowatych). Ten zapach na długo zostanie w pamięci uczestników.

Wspaniale dopisała nam pogoda, powodując, że okoliczności pracy nad Wisłoką były nieprzeciętne. Było bardzo ciepło, na twarzach pojawiła się pierwsza tegoroczna opalenizna. Wokół mnóstwo świeżej zieleni, szum pędzącej Wisłoki, kwitnące zawilce, ziarnopłony, kaczeńce i łany liści wschodzącego czosnku niedźwiedziego w zaroślach olszy szarej i wierzby – wszystko to dawało dużo przyjemnych wrażeń, dzięki którym pracowało się skuteczniej i humory dopisywały.

Nad rzeką od czasu do czasu słychać było zimorodka, pliszę górską, brodźca piskliwego, całą masę pospolitych wiosennych gatunków ptaków, a na asfaltowym boisku Ośrodka harcowała (od tygodnia) para sieweczek rzecznych, które być może w pobliżu przystąpią do lęgów.

W piątkowy i sobotni wieczór zasiedliśmy przy ognisku, a rozmowom nie było końca, gdyż dołączyli do nas pozostali goście ośrodka. Gdy zgasły przydrożne latarnie Kotani i Krempnej, zaopatrzeni w teleskop astronomiczny oglądaliśmy księżycowe kratery i ich cienie, marsa, księżyce jowisza, mgławice niedostrzegalne gołym okiem…

W niedzielę, wraz z nowymi znajomymi wybraliśmy się na 8 godzinną wycieczkę po szlakach Magurskiego Parku Narodowego, pętlą Kotań – Świątkowa Wielka – Świerzowa Ruska (najnowsza ścieżka przyrodniczo kulturowa MPN, pełna śladów ponad 400-letniej obecności Łemków) – Magura Wątkowska – Świątkowa W – Kotań. Znów było ciepło, ale nieco wietrznie. Jeszcze w Kotani widzieliśmy parę orlików krzykliwych, symboli MPN, bociany białe na gnieździe, a niektórzy z nas pierwsze tegoroczne jaskółki.
W Świątkowej ugasiliśmy pragnienie w agroturystyce „Pod Mareszką”, a ze szczytu Magury mogliśmy dojrzeć szczyty Lackowej – królowej Beskidu Niskiego, Pasmo Jaworzyny Krynickiej oraz poszarpany horyzont nad Tatrami Bialskimi.  W drodze powrotnej odpoczęliśmy przy tamie bobrowej tworzącej jeziorko zalewające skraj boru jodłowego po czym spojrzeliśmy na zachód i szybkim krokiem ruszyliśmy dalej, bo zapowiadało się na ulewę. Ulewa nas dogoniła, ale nie była długa, po krótkiej przerwie  przyszedł drugi deszcz, a my doszliśmy już do Ośrodka. Krakusy zaopatrzyli się w świeże mleko prosto z wieczornego udoju i odjechali mówiąc „Jeszcze tu wrócimy!”

Tak zakończył się intensywny weekend w Kotani, a w czerwcu czeka nas drugi etap walki z barszczem, a mianowicie wycinanie kwitnących roślin. Przyroda będzie wówczas oferować jeszcze więcej wrażeń, więc już gorąco zapraszamy !

110

 

 

 

 

 

 

 

13 14

 

 

 

 

 

 

 

6 5 7

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

8 4

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

93

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 


WP_20160412_002

Akcja BARSZCZ, Kotań – Krempna 15-17 Kwietnia 2016

          Barszcz Sosnowskiego Heracleum sosnowskyi i barszcz olbrzymi H. mantegazzianum to rośliny z rodziny selerowatych obce w naszej florze, pochodzą z rejonu Kaukazu. Do Polski trafiły na początku 2 połowy ubiegłego wieku z przeznaczeniem pastewnym i ozdobnym. Nie spełniły jednak oczekiwań, za to stały się zagrożeniem dla zdrowia i życia zwierząt gospodarskich i ludzi. Barszcz wytwarza furanokumaryny, które działają drażniąco i krwotocznie na przewód pokarmowy zwierząt, a u ludzi powodują fotouczulenie skóry. W miejsca kontaktu skóry z rośliną, pod wpływem światła słonecznego pojawiają się oparzenia II i III stopnia. Szczegółowe informacje o wpływie barszczu na ludzi i zwierzęta można znaleźć choćby w wikipedii.

          Barszcz, jako roślina silnie ekspansywna zajmuje siedliska roślin rodzimych, ograniczając liczebność ich populacji. Osiąga wysokość łodygi z kwiatostanem do 5 metrów, a średnicę liści do 150 cm. Rośnie na siedliskach wilgotnych, szczególnie wzdłuż koryt rzek i potoków. Nasiona w glebowym banku genów zachowują żywotność 4-5 lat, a roślina zakwita pomiędzy 2. a 5. rokiem życia. Oba gatunki różnią się w szczegółach od siebie, często są mylone, ale nie ma to praktycznego znaczenia dla człowieka.

barszcz1

Barszcz trzymetrowej wysokości w pełni kwitnienia w siedlisku łęgu nadrzecznego. Dolina Dunajca, pow. nowosądecki, 20 czerwca 2013

          W wielu miejscach kraju próbuje się zwalczać barszcz z różnym skutkiem. Pomagają w tym środki finansowe krajowe i unijne. Proces ten wymaga systematycznych, kilkuletnich działań na obszarze co najmniej całych płatów występowania.

Zwalczanie może być prowadzane na różne sposoby, najlepsze efekty daje stosowanie ich kombinacji:

  • wykopywanie i niszczenie korzeni (należy zniszczyć korzeń do głębokości cn. 10 cm pod powierzchnią gruntu, by uniemożliwić regenerację z szyi korzeniowej
  • niszczenie kwiatostanów w pełni okresu kwitnienia, niedopuszczenie do zawiązania się nasion. Co kluczowe, roślina po zakwitnięciu obumiera, zatem nie wyrośnie z tego samego korzenia w następnym roku. Nie rozmnaża się wegetatywnie, wyłącznie z nasion.
  • stosowanie herbicydów domiejscowe

 

 

 

AKCJA ZWALCZANIA BARSZCZU W OTULINIE MAGURSKIEGO PARKU NARODOWEGO

Tak wygląda obecnie barszcz Sosnowskiego/olbrzymi na brzegach Wisłoki w otulinie wewnętrznej Magurskiego Pn, między Krempną a Kotanią.

2

Wschodzący barszcz w dolinie Wisłoki na dzień 11 kwietnia 2016

WP_20160412_012

Młode liście barszczu i uschnięte ubiegłoroczne łodygi

WP_20160412_008

Wschodzący barszcz i kikuty ubiegłorocznych łodyg

WP_20160412_004

Liście lepiężników, młody barszcz i jego ubiegłoroczne łodygi

 

 

 

 

 

 

 

 

Tego barszczu jest trochę więcej niż na zdjęciu… W związku z tym Stowarzyszenie BioTOP we współpracy z MPN (Park udostępnia narzędzia), przy pełnej aprobacie RZGW w Krakowie i wójta gminy Krempna organizuje w najbliższy weekend Akcję Barszcz – etap I. Będziemy wykopywać wschodzące rośliny. To czego nie zdążymy wykopać i zakwitnie, będziemy w czerwcu w etapie II skracać o głowę przy użyciu maczet, tzn. pozbawiać kwiatostanu w pełni kwitnienia. Obcięcie kwiatostanu, a w praktyce całej rośliny, by dosięgnąć kwiatów, ma na celu zapobiegnięcie wykształceniu się nasion.  Zaczynamy w piątek i walczymy do niedzieli (większość osób w niedziele będzie chodzić po górach). W piątek i w sobotę przewidziane ognisko. Noclegi w ośrodku w Kotani koło Krempnej, 15/zł os. Trzeba przywieźć śpiwór lub pościel, ręcznik itp. Miejsc jeszcze około 10. Jeśli ktoś jedzie samochodem i ma wolne miejsca to proszę dać znać, inni się dosiądą i dorzucą do paliwa. Zgłoszenia na biotop@biotop.org.pl

 

WP_20160412_006

Leniwy nurt Wisłoki potrafi zmienić się nie do poznania podczas roztopów i ulewnych deszczy

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 


do_aktualn

Konkurs „Zima z ptakami, czyli ptaki oczyma dzieci”

logo jeszcze mnijszelogo MPN male

Stowarzyszenie BioTOP oraz Magurski Park Narodowy
zapraszają uczniów szkół podstawowych z województw małopolskiego i podkarpackiego do wzięcia udziału w konkursie przyrodniczym

„ZIMA Z PTAKAMI, czyli ptaki oczyma dzieci”

WYNIKI KONKURSU
W dniu 1 kwietnia podsumowano wyniki konkursu plastycznego pt. „Zima z ptakami – czyli ptaki oczyma dzieci”. Zainteresowanie konkursem oraz poziom nadesłanych prac przerosły oczekiwania organizatorów. Otrzymaliśmy łącznie 310 prac, które zgodnie z regulaminem konkursu podzielone zostały na dwie kategorie wiekowe. Prace oceniało trzyosobowe jury w składzie: Celina Jasionowicz – artystka plastyczka, polonistka, Magdalena Kuś – kierowniczka działu edukacji Magurskiego Parku Narodowego, Sławomir Springer – prezes Stowarzyszenia BioTOP. Jurorzy wzięli pod uwagę umiejętność wnikliwej obserwacji przyrody, oryginalność podejścia do tematu, a ponadto w przypadku prac plastycznych technikę i estetykę wykonania, a w przypadku prac literackich ich merytoryczną wartość.

Otwarcie wystawy prac odbędzie się w środę 4 maja b.r. o godzinie 10:30 w Ośrodku Edukacyjnym im. Jana Szafrańskiego w Krempnej, przy siedzibie Magurskiego Parku Narodowego. Podczas wernisażu laureatom i autorom prac wyróżnionych wręczone zostaną nagrody. Przewidziano również nagrody specjalne. Podczas wernisażu odbędzie się projekcja najnowszego filmu przyrodniczego Agnieszki i Damiana Nowaków pt. „Skrzydlata zima” oraz poczęstunek.

Zdjęcia prac nagrodzonych można zobaczyć w naszej GALERII

Laureatami w kategorii I (kl. I-III) zostali:

I miejsce: Mateusz Strzeboński ze Szkoły Podstawowej nr 159 w Krakowie
II miejsce: Jakub Capiński ze Szkoły Podstawowej nr 16 w Rzeszowie
III miejsce ex aequo: Aleksandra Janusz ze Szkoły Podstawowej w Szalowej oraz oraz
Izabela Skimina ze Szkoły Podstawowej w Łapanowie

Wyróżnienia w kategorii I otrzymali: Uczniowie Szkoły Podstawowej w Dobkowicach:

Anna Baran
Marcin Opaliński
Kamila Zamróz
Marcin Gomułczak
Amelia Lonc

Nagrody specjalne w kategorii I otrzymali:

Jagoda Stolarska ze Szkoły Podstawowej nr 2 w Skawinie
Zuzanna Grześków ze Szkoły Podstawowej nr 2 w Skawinie
Dagmara Pyzik ze Szkoły Podstawowej w Zabierzowie
Wiktoria Libront ze Szkoły Podstawowej w Szalowej
Szymon Górka ze Szkoły Podstawowej nr 2 w Sułoszowej
Natalia Krajciewicz ze Szkoły Podstawowej w Krempnej

 

Laureatami w kategorii II (kl. IV-VI) zostali:

I miejsce: Katarzyna Grębla ze Szkoły Podstawowej w Bieśniku
II miejsce: Zuzanna Barnowska ze Szkoły Podstawowej nr 1 w Muszynie
III miejsce ex aequo: Natalia Igielska ze Szkoły Podstawowej w Szalowej oraz
Hubert Abram ze Szkoły Podstawowej w Bieśniku

Wyróżnienia w kategorii II otrzymali:

Wiktoria Balicka ze Szkoły Podstawowej w Dobkowicach
Joanna Baran ze Szkoły Podstawowej w Dobkowicach
Zuzanna Abram ze Szkoły Podstawowej w Bieśniku
Kacper Jerzak ze Szkoły Podstawowej w Szalowej
Nadia Sikora ze Szkoły Podstawowej nr 43 w Krakowie

Nagrody specjalne w kategorii II otrzymali:

Adrian Pawela ze Szkoły Podstawowej nr 105 w Krakowie
Tomasz Połomski ze Szkoły Podstawowej nr 105 w Krakowie
Daniel Hojniak ze Szkoły Podstawowej nr 1 w Muszynie
Justyna Żychowska ze Szkoły Podstawowej w Dobryni
Zuzanna Fliśnik ze Szkoły Podstawowej w Biskupicach
Kacper Inglot ze Szkoły Podstawowej nr 16 w Rzeszowie
Karol Zwierzyński ze Szkoły Podstawowej w Szalowej
Bartosz Czyż ze Szkoły Podstawowej w Rudnej Wielkiej
Aleksandra Pietras ze Szkoły Podstawowej nr 43 w Krakowie

Autorom nagrodzonych prac serdecznie gratulujemy, a wszystkich uczestników konkursu zapraszamy na otwarcie wystawy! Ze względów organizacyjnych prosimy o wcześniejsze potwierdzenie przybycia pod numerem telefonu: (13) 441 40 99 – Zespół ds. Edukacji.

Zdjęcia prac uczniów nagrodzonych można zobaczyć w naszej GALERII

 

Konkurs ma na celu

  1. Zwrócenie uwagi dzieci i młodzieży na zimową różnorodność ptaków
  2. Rozbudzenie w młodych osobach pasji przyrodniczej i poszanowania natur
  3. Kształtowanie wyobraźni uczniów poprzez prace plastyczne i literackie

Na zwycięzców czekają atrakcyjne nagrody w formie książek o tematyce przyrodniczej, gadżetów z wizerunkami ptaków i inne. Prace zostaną wystawione w sali ekspozycyjnej Ośrodka Edukacyjnego Magurskiego Parku Narodowego im. Jana Szafrańskiego w Krempnej.

 Kliknij w obrazek w celu powiększenia

plakat11lut

 

 

 

 

 

 

 

 

 

Wszelkie informacje odnośnie warunków uczestnictwa można znaleźć w regulaminie konkursu
REGULAMUIN KONKURSU ZIMA Z PTAKAMI

Dodatkowo udostępniamy plik z poradami i wskazówkami ułatwiającymi obserwacje ptaków
Porady i wskazowki – obserwacje zimowe ver 2.0

 

 

merguslogo_laniusotop_poziome_cmyk_na_biale_tlowild


logo na białym

Walne Zgromadzenie Członków Stowarzyszenia BioTOP

W poniedziałek, 17 listopada w Krakowie odbyło się Walne Zgromadzenie Członków Stowarzyszenia BioTOP. Wzięło w nim udział 10 osób, czyli  połowa + 1 spośród wszystkich członków.

Omówiono sprawy bieżące, m.in. plany działania na najbliższy czas, kwestię wyboru logo stowarzyszenia. Przyjęto w szeregi stowarzyszenia nowego członka zwyczajnego oraz członka honorowego i zebrano składkę członkowską. Szczegóły zawarte zostały w protokole z obrad sporządzonym przez sekretarza BioTOPu. Po oficjalnej części spotkania nastąpiła część kuluarowa, gdzie część tematów była kontynuowana.

 


seniorzy2

Z seniorami o gatunkach inwazyjnych. Wycieczka na krakowski Zakrzówek

W październiku 2014 roku odbyła się pilotażowa wycieczka mająca przybliżyć seniorom problem inwazyjności niektórych gatunków roślin. Planujemy zorganizować więcej tego typu spotkań, a tematykę rozszerzyć o inwazyjne zwierzęta i inne organizmy.

Starsze grupy wiekowe ludzi są często pomijane w akcjach edukacyjnych, kampaniach społecznych, a przecież nie ma po temu racjonalnych powodów. W naszym społeczeństwie stanowią oni coraz większy odsetek, w związku z czym wpływ seniorów na rzeczywistość będzie coraz większy. W tym konkretnym przypadku od razu nasuwają się na myśl właściciele ogródków, w tym działkowych, od których zależy np. czy rośliny niebezpieczne dla naszej przyrody będę uprawiane i rozszerzą swój zasięg po „ucieczce za płot”. Postanowiliśmy wiec zaprosić seniorów na wycieczki !

Uczymy się przez całe życie

Przyroda i badania nad nią bynajmniej nie stoją w miejscu. Niektórzy z nas jeszcze na studiach byli nauczani o tym, że grzyby należą do królestwa roślin, a obecnie wiadomo, że to zupełnie inna grupa organizmów. 50, a nawet 20 lat temu nie było w Polsce tak wielu roślin obcego pochodzenia panoszących się na naszych łąkach czy w lasach. A jak jest teraz? W parkach narodowych musimy wycinać w pień ładne przecież drzewa robinii akacjowej czy krzewy rdestowca ostrokończystego, wyrywać pstrykające nasionami okazy niecierpka drobnokwiatowego…

Niecierpek drobnokwiatowy

O tym wszystkim chcieliśmy rozmawiać z seniorami, którzy noszą w pamięci inny obraz przyrody i chcą się dowiedzieć czegoś o zachodzących w niej zmianach. Złota polska jesień na Zakrzówku – jednym z cenniejszych przyrodniczo obszarów Krakowa – nadała szczególnego charakteru naszej wycieczce.

Ledwo weszliśmy na ścieżkę, a już mogliśmy oglądać inwazyjne gatunki roślin, które widzieliśmy później również w innych miejscach, co dobitnie pokazało jak bardzo ci „obcy” czują się u nas jak u siebie: nawłoć kanadyjską (zwaną też mimozą, m.in. w znanej piosence Czesława Niemena), wspomnianego już niecierpka drobnokwiatowego, robinię akacjową (która poza inwazyjnością ma też wiele zalet – atrakcyjne dla pszczół kwiaty, twarde drewno nadające się m.in. na paliki ogrodzeniowe), czeremchę amerykańską, klon jesionolistny i niewielkie, acz liczne drzewka orzecha włoskiego. Spotkaliśmy też obce, nieinwazyjne (na razie) gatunki: winobluszcz pięciolistkowy (słynne dzikie wino) i przymiotno gałęziste.

Analizując przyczyny tak licznego występowania tych roślin możemy wymienić zainteresowanie naukowców, którzy w okresie XVIII-XIX w. sprowadzali z Ameryki Północnej i Azji ciekawe okazy do ogrodów botanicznych, ale ponieważ te gatunki tworzą wiele roznoszonych przez wiatr nasion  i/lub zimujące kłącza, to po prostu z tych ogrodów „uciekły”. A ponieważ rosną szybko to zacieniają inne

Przymiotno gałęziste

rośliny, mogą je nawet zatruwać specyficznymi związkami chemicznymi, na które „nasze” gatunki nie są odporne. Niektóre zostały zawleczone z materiałem siewnym czy produktami spożywczymi. W dzisiejszych czasach, kiedy przez internet można kupić dowolną rzecz pochodzącą z różnych części świata, problem ten stał się o wiele większy. Dlatego to od nas zależy, jak będzie wyglądać rodzima przyroda.

Apelujemy o niewysiewanie i sadzenie w swoich ogródkach czy nawet na balkonach roślin, jeśli nie mamy pewności czy nie zagrożą naszej florze. Rośliny to część ekosystemu, towarzyszą im zwierzęta, począwszy od drobnych bezkręgowców, np. owadów (chrząszczy, motyli itd.) skończywszy na dużych ssakach i ptakach, które cieszą nasze oko i ucho. Jeśli rodzima flora zostaje w jakimś miejscu zdominowana przez obcą, wszystko się tam zmienia, często na niekorzyść (np. zmniejsza się fauna ptaków). Niektóre gatunki obce są zagrożeniem dla naszego zdrowia, jak alergizujące nawłoć kanadyjska i późna oraz wywołujący oparzenia (nawet III stopnia) barszcz Sosnowskiego. Tego ostatniego w krakowskim Zakrzówku na szczęście nie ma, i mamy nadzieję, że nigdy nie będzie.

Jesienny Zakrzówek

Renata Kwinta, Waldemar Heise

[pricing_table]

Zapraszamy organizacje zrzeszające seniorów do współpracy! Za darmo organizujemy różnego rodzaju wycieczki i szkolenia prowadzone przez naukowców i ekspertów środowiskowych
[/pricing_table]


IMG_1773

O ptakach w przedszkolu

Ptasie kolorowanki, zabawy  z głosami ptaków, dobieranie rodzaju pokarmu, ucieczka przed krogulcem. Te i inne rodzaje zabaw edukacyjnych związanych z ptakami zorganizowaliśmy w przedszkolu w Gdowie w powiecie wielickim. W planie było też obrączkowanie, ale ptaki nie dopisały mimo iż wiele dni wcześniej zanęciliśmy je słonecznikiem.

Dzieciom podzielonym na różne gatunki ptaków (były bogatki, modraszki, kosy, dzięcioły, kowaliki) najbardziej chyba podobało się bieganie w rytm piosenki o Dzióbdzióbie, a następnie „krycie się” w szarfach, gdy pojawił się drapieżny krogulec. Kolorowanie schematów ptaków według otrzymanych wzorów skończyło się całą gamą kolorowych sikorek, kowalików i in. jednak nie brakowało dzieł z idealnie odwzorowaną kolorystyką. Cóż wyobraźnia dzieci nie zna granic.

Dziękujemy dzieciom i pani Krystynie Kaperek za współpracę.

Poniżej kilka zdjęć z zajęć.

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 


bociany

Liczenie bocianów 2014

Wielkie liczenie bocianów w Polsce to część VII Światowego Cenzusu Bociana Białego. Działania w Małopolsce koordynują Paweł Mielczarek z Małopolskiego Towarzystwa Ornitologicznego oraz Sławomir Springer z BioTOPu. Członkowie i sympatycy naszego stowarzyszenia liczą bociany w 10% gmin województwa.

Akcja polega na skontrolowaniu gniazd znanych z poprzednich liczeń oraz wyszukiwaniu ewentualnych nowych, w czym pomocny jest zazwyczaj wywiad z mieszkańcami odwiedzanych miejscowości. Podstawową informacją jest to czy gniazdo jest w tym sezonie zajęte i ile jest młodych. Inwentaryzacja gniazd bocianich jest dość łatwa w porównaniu z liczeniami innych gatunków ptaków, gdyż bocian biały, jak powszechnie wiadomo, zakłada gniazda w sąsiedztwie ludzkich siedzib i nie sposób, by w jakiejś miejscowości nie wiedziano o jego umiejscowieniu. Liczący powinien jednak wykazać się dociekliwością i cierpliwością w kontaktach z „lokalsami”, by nie ominąć żadnego gniazda.

Kto może wziąć udział w liczeniach?
W zasadzie każdy. Wystarczy przeczytać instrukcję oraz wysłać deklarację (oba dokumenty znajdują się w prawym górnym rogu strony www (hiperłącze do http://www.iop.krakow.pl/dbPtak/bocian ) koordynującej zgłoszenia wolontariuszy. Organizatorzy zachęcają do zbierania jak największej ilości informacji o efektach lęgów bocianów. Są jednak świadomi ograniczeń czasowych przy pracach terenowych, w związku z czym nie wszystkie dane są wskazane do zebrania jako obligatoryjne.
Po zakończeniu prac terenowych zdobyte informacje należy wysłać do koordynatorów.

Ostatnie tak kompleksowe liczenie bocianów odbyło się w 2004 roku a wykazało ono, że w Polsce gnieżdżą się ponad 52 tysiące par tych ptaków, co stanowiło 23% światowej populacji. W kraju najwięcej „klekotów” mamy w woj. warmińsko-mazurskim, podlaskim i lubelskim, najwięcej w tym pierwszym – ponad 10 tysięcy par. Przy tej liczbie woj. małopolskie wypada blado (około 800 par), a głównym czynnikiem odpowiedzialnym za taki stan są warunki naturalne – bocian po prostu woli nizinne, podmokłe łąki i pastwiska użytkowane ekstensywnie, a zdecydowanie unika terenów górzystych i zwartych lasów. Istotnym czynnikiem jest też stopień przekształcenia siedlisk przez człowieka, w tym przez zabudowę, a także sam rodzaj zabudowy.

Według ornitologów w ostatnich latach bocianów w Polsce ubywa. Tegoroczne liczenia pokażą jak zmienił się stan polskiej populacji na przestrzeni ostatnich 10 lat.


DSC_6022234

Interwencja w sprawie ginięcia płazów w Proszowicach w 2014 i 2015

Zbawienna obwodnica

12 września 2011 roku została wreszcie otwarta obwodnica Proszowic, miasta leżącego na SE od Krakowa, nad rzeką Szreniawą. Inwestorem był Zarząd Dróg Wojewódzkich w Krakowie. Obwodnica leży w ciągu drogi wojewódzkiej nr 776, łączącej Kraków z Buskiem – Zdrojem.
Ta droga jest dużym odciążeniem dla mieszkańców miasta i była bardzo potrzebna, gdyż do tej pory przez ciasne uliczki przetaczały się ogromne ilości samochodów. Przebiega na zachód i północ od miasta, przy czym na odcinku północnym wiedzie doliną Szreniawy, przecina też jej dopływ, potok Ścieklec. Droga jest wybudowana na nasypie, bo teren na północ od miasta jest podmokły (terasa zalewowa Szreniawy zasilana dodatkowo wodami spływającymi z wzgórz na północ od doliny w tym korytem Ścieklca). Między drogą, a miastem usytuowane są ogródki działkowe, stadion sportowy, park miejski, łąki i naturalny teren podmokły, a po północnej mamy ciąg trzcinowisk oraz fragmenty łąk i pastwisk.

Obwodnica wraz z otoczeniem na zdjęciu satelitarnym z googlemaps.

 

 

Co jest nie tak?

ijiji

Po obu stronach obwodnicy występują siedliska płazów i ptaków wodno – błotnych.

Corocznie, wczesną wiosną na odcinku kilkuset metrów nowej drogi ma miejsce masowe rozjeżdżanie płazów wędrujących do miejsc rozrodu. Biolodzy z Uniwersytetu Jagiellońskiego, a zarazem członkowie stowarzyszenia stwierdzili iż, żaby trawne, ropuchy szare i zielone a także inne płazy w mniejszych ilościach wchodzą nasypem na asfalt (głównie od strony miasta) i giną pod kołami samochodów. Droga usłana jest zmiażdżonymi i rozczłonkowanymi ciałami płazów, co udokumentowano na zdjęciach. Takich sytuacji w skali kraju i regionu Małopolski jest więcej, ale tutaj nasilenie zjawiska należy do największych w województwie. Temat masakry podjęły lokalne i regionalne media, poinformowana została Regionalna Dyrekcja Ochrony Środowiska. Dziwi fakt, że w nasypie drogowym nie wykonano przepustów dla płazów, co jest normalną praktyką przy inwestycjach drogowych w takich miejscach.

Jeden z kilku przepustów wodnych pod drogą. Jest ich za mało, by spełniały rolę skutecznych przejść dla płazów, ponadto nie prowadzą do nich krawężniki/płotki.

Jeden z kilku przepustów wodnych. Jest ich za mało, by spełniały rolę przejść dla płazów, ponadto nie prowadzą do nich krawężniki/płotki.

Nie byłyby one trudniejsze do wykonania niż istniejące przepusty wodne. Drogowcy zarzekają się, że wszystko po ich stronie jest zgodnie z prawem, że nikt nie nakazywał robienia przepustów. Czyżby więc ocena oddziaływania przedsięwzięcia na środowisko została zrobiona nierzetelnie? A może nie zastosowano się do jej zaleceń. Na razie tego nie wiemy.
Martwi nas to, że wbudowanie w nasyp drogowy kilku dodatkowych rur oraz odpowiednich krawężników ochronnych okazało się nie do zrobienia w czasach, gdy wreszcie polskie prawo bardziej niż kiedykolwiek wcześniej zwraca uwagę na wpływ podejmowanych przez człowieka działań na gatunki chronione i gdy normą zdają się być zabiegi ułatwiające zwierzętom życie w przypadku negatywnego oddziaływania jakiejś inwestycji. Buduje się przecież wielkie przejścia dla zwierząt nad i pod drogami, kompensuje się straty w przyrodzie, tworząc nowe siedliska lęgowe dla ptaków – zabagnienia czy sztuczne wyspy na specjalnych barkach rzecznych. Przesadza się nawet rzadkie rośliny do siedlisk zastępczych. Przykładów podobnych działań jest multum, a dowodzą one, że da się je wykonać. Wystarczy przestrzegać prawa.

 

 

 

Głębiej

Swoją drogą nasuwa się smutna, już długo nieodkrywcza, refleksja trochę z pogranicza filozofii, że jeśli prawo stanowczo nie zabroni niszczenia przyrody i zabijania innych istnień, to człowiek budując swoją cywilizację jest w stanie wyrwać naturze ostatni kawałek Ziemi, ot egoista. Może jest to zbytnim uogólnieniem, bo jednak część ludzi patrzy na świat inaczej i wręcz nie jest w stanie funkcjonować w oderwaniu od natury. Poza tym, choćby jakaś grupa sprzeciwiła się planom zniszczenia kawałka zieleni to nie jest w stanie przekonać drugiej strony, dla której liczą się tylko pieniądze i która tymi pieniędzmi toruje sobie drogę. Ostatecznie ciężko oczekiwać od człowieka działań altruistycznych w stosunku do innego Życia, nawet gdy jest ono chronione prawem, skoro nawet ciężkie sankcje karne nie powstrzymują ludzi przed zabijaniem innych ludzi. Paragrafy pro-przyrodnicze maja ograniczoną moc, również dlatego, że czasem ludzie którzy powinni je egzekwować nie robią tego z różnych powodów. Wydaje się, że w wielu krajach, w tym w Polsce prawo ochrony przyrody jest jeszcze traktowane po macoszemu, dość niepoważnie, nie na równi z innym. U nas może dlatego, że jego przestrzeganie jest nowością? Wydaje się, że przed wejściem do Unii Europejskiej, mniej egzekwowane były w Polsce przepisy, nawiasem mówiąc przez Polaków ustanowione, tyczące się np. obszarów chronionych czy właśnie gatunków chronionych. Dopiero gdy kraj przyjął unijne zasady (czasami tożsame z polskimi), za których nieprzestrzeganie grożą kary finansowe lub obcięcie dotacji a także zła sława, to zaczęto prawo egzekwować skuteczniej. Niechlubnym przykładem jest tu bardzo głośna sprawa budowy obwodnicy Augustowa (ogromnie potrzebnej mieszkańcom), której przebieg miał też wpływ na przebieg trasy Via Baltica. Państwo polskie wytyczyło drogę m.in. przez tereny chronione polskim i wspólnotowym prawem (później okazało się że również przez działki zakupione nieco wcześniej przez prominentów) i uparcie dążyło do przeforsowania tego wariantu. Część społeczeństwa oprotestowała tę inwestycję jako niezgodną z wszelkim prawem, zaalarmowano Komisję Europejską. Ostatecznie sądy krajowe i europejski zgodnie przyznały, że ten wariant jest zwyczajnie nielegalny. W efekcie rozpoczęta w 2007 roku budowa została wstrzymana, a legalna już droga zostanie otwarta jesienią 2014 roku. A wystarczyło, by Państwo Polskie przestrzegało swojego prawa.

 

Działania

uuuu

Płazy trafiają do wody do przeniesieniu przez drogę

O wmontowaniu przepustów w nasyp drogowy nie chcą na razie słyszeć drogowcy z Rejonu Dróg Wojewódzkich w Jakubowicach – przedstawiciele inwestora. Argumentują, że wykonawca przedsięwzięcia współfinansowanego z kasy unijnej nie może ingerować w drogę, bo zobowiązany jest do „zachowania trwałości projektu, osiągnięcia i utrzymania wskaźników założonych na etapie składania wniosku o dofinansowanie” przez okres 5 lat od daty zakończenia realizacji inwestycji. W przeciwnym razie będzie musiał zwrócić dofinansowanie. Drogowcy nie byli świadomi, że istnieje paragraf mówiący o szkodzie w środowisku.
Odkładając na razie długofalowe działania zabezpieczające płazy, wiosną 2013 zaczęliśmy działać na tyle ile mogliśmy, by uratować od śmierci ginące płazy.

Kilkakrotnie przyjeżdżaliśmy przenosić płazy na drugą stronę drogi, jednak była to tylko kropla w morzu potrzeb. Przed wiosną 2014 podjęliśmy współpracę z Krakowską Regionalną Dyrekcją Ochrony Środowiska, mającą na celu doraźną poprawę sytuacji. RDOŚ sfinansował zakup płotków, a my postawiliśmy kilkaset metrów zabezpieczenia. Część narzędzi (kilof, szpadle, młotek) udostępnił RDW w Jakubowicach.
Zanim się zjawiliśmy kilkaset metrów płotka postawili też drogowcy, za co należy się im uznanie. Szkoda tylko, że nie skonsultowali tego posunięcia z nami, wszak rok wcześniej spotykaliśmy się; ich praca mogła być bardziej pożyteczna.

iiuiuiuj

Pochylona i wkopana w ziemię siatka , efekt pracy BIOTOP-owców

Płotki założone przez drogowców krótko mówiąc były nieprofesjonalne. Nie wkopano ich w rowek w ziemi, dolna krawędź siatki leżała na trawie, a pod nią przechodziły płazy. Ponadto siatki nie pochylono w stronę, z której szły, w związku z czym wiele płazów wspinało się po niej. W efekcie na południowej krawędzi drogi zginęły setki lub tysiące płazów (ciężko ocenić) a droga świeciła się mokrymi szczątkami płazów. W miarę możliwości odchyliliśmy siatkę i przysypaliśmy siatkę ziemią oraz kamieniami.
Trwają rozmowy z RDOŚ w Krakowie na temat dalszych działań zarówno w Proszowicach, jak i w innych miejscach Małopolski.

Wiosna 2015

Drogowcy z Proszowic znów postawili prowizoryczny płotek ochronny, tym razem był o niebo dłuższy ale jego funkcjonalność pozostawiała dużo do życzenia. Wystarczy powiedzieć, że nie był wkopany w grunt, a jedynie opierał się na nim lub na kępach trawy. Co 0,5-1 m był obciążony bryłkami ziemi.

Tak, jak lato 2014, tak i wiosna była sucha, więc płazów było mniej. Poprawiliśmy płotek i kilkakrotnie udaliśmy się przenosić płazy, ale w związku z brakami kadrowymi jeździliśmy tam za rzadko. Problem nie został rozwiązany…