15

Po Akcji Barszcz w otulinie Magurskiego PN

        W piątek i sobotę w Kotani, gm. Krempna wykopywaliśmy wychodzące z ziemi rośliny barszczu sosnowskiego. Nie było łatwo, czyli jak to w życiu… Wykopaliśmy 4 worki szyj korzeniowych, oczyszczając z roślin wyspę na Wisłoce, fragment lewego brzegu przy ośrodku rekolekcyjnym  Archidiecezji Rzeszowskiej oraz fragment zarośli przy terenie ośrodka. Łącznie, w różnych momentach w pracach uczestniczyło 7 osób, w tym członkowie BioTOPu oraz sympatycy i pracownicy Magurskiego Parku Narodowego. Wykonaliśmy nieco mniej pracy niż zakładaliśmy, ale biorąc pod uwagę to, że kilka osób w ostatniej chwili musiało zrezygnować z przyjazdu i tak wyszło przyzwoicie.

Porzekadło „Cienki jak barszcz” generalnie wzięło w łeb. Średnica korzenia barszczu w okolicy szyi korzeniowej dochodziła d0 7-8 cm. Przy jej odcinaniu od korzenia rozchodził się zapach podobny do zapachu korzenia marchwi (pokrewieństwo w ramach rodziny selerowatych). Ten zapach na długo zostanie w pamięci uczestników.

Wspaniale dopisała nam pogoda, powodując, że okoliczności pracy nad Wisłoką były nieprzeciętne. Było bardzo ciepło, na twarzach pojawiła się pierwsza tegoroczna opalenizna. Wokół mnóstwo świeżej zieleni, szum pędzącej Wisłoki, kwitnące zawilce, ziarnopłony, kaczeńce i łany liści wschodzącego czosnku niedźwiedziego w zaroślach olszy szarej i wierzby – wszystko to dawało dużo przyjemnych wrażeń, dzięki którym pracowało się skuteczniej i humory dopisywały.

Nad rzeką od czasu do czasu słychać było zimorodka, pliszę górską, brodźca piskliwego, całą masę pospolitych wiosennych gatunków ptaków, a na asfaltowym boisku Ośrodka harcowała (od tygodnia) para sieweczek rzecznych, które być może w pobliżu przystąpią do lęgów.

W piątkowy i sobotni wieczór zasiedliśmy przy ognisku, a rozmowom nie było końca, gdyż dołączyli do nas pozostali goście ośrodka. Gdy zgasły przydrożne latarnie Kotani i Krempnej, zaopatrzeni w teleskop astronomiczny oglądaliśmy księżycowe kratery i ich cienie, marsa, księżyce jowisza, mgławice niedostrzegalne gołym okiem…

W niedzielę, wraz z nowymi znajomymi wybraliśmy się na 8 godzinną wycieczkę po szlakach Magurskiego Parku Narodowego, pętlą Kotań – Świątkowa Wielka – Świerzowa Ruska (najnowsza ścieżka przyrodniczo kulturowa MPN, pełna śladów ponad 400-letniej obecności Łemków) – Magura Wątkowska – Świątkowa W – Kotań. Znów było ciepło, ale nieco wietrznie. Jeszcze w Kotani widzieliśmy parę orlików krzykliwych, symboli MPN, bociany białe na gnieździe, a niektórzy z nas pierwsze tegoroczne jaskółki.
W Świątkowej ugasiliśmy pragnienie w agroturystyce „Pod Mareszką”, a ze szczytu Magury mogliśmy dojrzeć szczyty Lackowej – królowej Beskidu Niskiego, Pasmo Jaworzyny Krynickiej oraz poszarpany horyzont nad Tatrami Bialskimi.  W drodze powrotnej odpoczęliśmy przy tamie bobrowej tworzącej jeziorko zalewające skraj boru jodłowego po czym spojrzeliśmy na zachód i szybkim krokiem ruszyliśmy dalej, bo zapowiadało się na ulewę. Ulewa nas dogoniła, ale nie była długa, po krótkiej przerwie  przyszedł drugi deszcz, a my doszliśmy już do Ośrodka. Krakusy zaopatrzyli się w świeże mleko prosto z wieczornego udoju i odjechali mówiąc „Jeszcze tu wrócimy!”

Tak zakończył się intensywny weekend w Kotani, a w czerwcu czeka nas drugi etap walki z barszczem, a mianowicie wycinanie kwitnących roślin. Przyroda będzie wówczas oferować jeszcze więcej wrażeń, więc już gorąco zapraszamy !

110

 

 

 

 

 

 

 

13 14

 

 

 

 

 

 

 

6 5 7

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

8 4

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

93